Menu

Wystawieni Na Próbę

czyli o dwojgu ludzi, których dzieli 2500km

Nadzieja umiera ostatnia

wystawieninaprobe

7316560sparkler677774_6401476743821650cf2425ae171477556835

 

Witam Was serdecznie!

Dziś przychodzę ze wspomnieniami, ale też ogromną nadzieją . 

Przyznając szczerze i nie wstydząc się tego, ostatnie spotkanie z M. zakończyło się gorzej niż mogłam to sobie wyobrazić . Pod koniec tej 11 dniowej, całorocznej wyczekiwanej podróży czułam w powietrzu, że coś było nie tak . Trzy dni przed rozstaniem, już po całym dniu spędzonym razem nad morzem czy na basenie z momentem wejścia do naszego pokoju i zamknięcia drzwi słyszałam słowa "już się za tobą stęskniłem" . Nie odpowiadałam nic tylko tuliłam go mocno, wiedząc, jak bardzo potrzebuje mojego ciepła i miłości, nie tylko wtedy, lecz każdego dnia, nawet wtedy kiedy nie było nam dane być razem . Minął kolejny dzień, aż przyszedł ostatni wieczór razem . Nikt nigdzie nie chciał chodzić, nikt nie miał w głowie romantycznych spacerów . Spędziliśmy ten czas u nas w pokoju, jak zwykle włączyliśmy telewizję i MBC 2, jedyny program, który mogliśmy oglądać razem i wszystko rozumieć . Tak jak wszystko zawsze pamiętam z najdrobniejszymi detalami, tak teraz przysięgam, że nie wiem co leciało wtedy . Nie chciałam nawet patrzeć na ekran . Położyłam tylko głowę na poduszce, by móc się nacieszyć widokiem M. i zapamiętać go jeszcze dokładniej . On też nie był zainteresowany telewizją, widać było, że był rozproszony . Również, tak jak ja przekręcił się twarzą do mnie i zaczął wpatrywać się w moje oczy . 

Uśmiechał się delikatnie, tak jakby czytając moje myśli chciał mnie zapewnić, wszystko będzie dobrze kochanie, nie martw się. Nagle spostrzegłam błyszczącą smugę na jego policzku, ale coś mnie zatrzymało, żeby tego nie sprawdzać, patrzyłam jeszcze przez kilka minut aż wreszcie mój instynkt mnie nie zawiódł . Dotchnęłam jego policzka, był mokry . Płakał tak cicho jednym okiem, żebym nic nie zauważyła, żeby nie dodawać mi cierpienia . Gdy zorientował się, że już wiem, szybko mnie pocałował i przytulił mówiąc, że to nic . W tym momencie nie mogłam znieść tej sytuacji, że on płacze, serce pękało mi na miliony kawałków . Nie chcąc tego i obiecując sobie to wcześniej, złamałam się . Wpadłam w okropny płacz i histerię, M. tylko trzymał mnie mocno i tulił, mówiąc i przekonując, że wkrótce będziemy razem . Wierzyłam mu, ale łzy same leciały . Widząc mój stan M. wpadł na pomysł, by sprawdzić czy mam łaskotki i mu się udało, wyłaskotał mnie i tym samym zahamował mój płacz . Widział, że jestem padnięta więc nie pytając zgasił telewizor . Spytałam się go tylko czy mogę nastawić wcześniej budzik, żeby się jeszcze trochę nacieszyć jego widokiem, na to M., że wiem, że cały jest mój i mogę robić co chcę . Nastawiłam budzik 2 godziny wcześniej niż miałam być gotowa . Poszliśmy spać, a raczej on umęczony usnął, czując to, że już śpi, sama mogłam sprobować zmrużyć oko .

Noc nie należała do najspokojniejszych . Budziliśmy się ze 2 razy w nocy, sprawdzając czy jesteśmy jeszcze razem, czy to nie sen i po buziaku znowu usypialiśmy . Wstaliśmy przed 6, wyściskał mnie długo i widząc jego oczy pełne smutku znowu pękłam i tym razem nie było lepiej, uspakajał mnie, ale na marne . Zadzwonił drugi budzik oznajmiający, że musimy iść po moje i mojej mamy walizki i na śniadanie . Przed wyjściem dał mi swoje okulary przeciwsłoneczne bo moje oczy były całe w popękanych naczynkach . Weszliśmy do pokoju mamy, jak mnie zobaczyła to się przestraszyła, nikt nic nie mówił . Wzięliśmy razem rzeczy i poszliśmy na śniadanie. Dopilnowałam, aby M. zjadł dobrze, bo wiedziałam, że już potem nic nie dotknie . Starym zwyczajem przynieśliśmy dla wszystkich po kawie i tym razem nie ja, tylko moja mama była zbyt emocjonalna . Widząc naszą rozpacz, zaczęła powtarzać, że jesteśmy szczęśliwi mając szansę spotkać siebie nawzajem i mieć wizję przyszłości razem, bo nie każdemu jest to dane . Mówiła, że zaprasza M. do Polski w każdej chwili i że widzi jak bardzo się kochamy i że nasze uczucie jest szczere . Na koniec dodała tylko, że M. już jest w naszej rodzinie i nazwała go naszym słońcem, które rozświetliło moje życie i dodało jemu sensu . Płakała bardzo, ja starałam się być silna dla M., a on mimowolnie odwracał wzrok, by nie płakać z nami . Trzymał mnie za ręce i całował, mówiąc jeszcze raz, że wszystko się ułoży . 

Zeszliśmy do recepcji, poczekaliśmy chwilę . Ktoś zrobił zamieszanie, że bus wcześniej przyjechał i wszyscy musimy już iść . A przecież miałam wszystko zaplanowane, miałam jeszcze 30 minut i dokładnie wiedziałam, co mu powiem na koniec, a oni pospieszali mnie . Wyszliśmy na zewnątrz, moja mama ostatecznie się pożegnała i już poszła, ja miałam zrobić to samo i dojść do nich . Ale jak? Czułam się sparaliżowana . Nie mogłam się wysłowić, padłam mu na szyję i nie chciałam puścić, popłakałam się jak dziecko po raz kolejny . Nie chciałam tego i nie planowałam, ale przez ten czas czułam, tak jakby był już to był koniec tej odległości i nie chciałam wracać do tego z powrotem . M. całował mnie i tulił wycierając łzy, płakał ze mną . Powiedział mi, że muszę już iść i on też i, że nie zniesie tego widoku jak odchodzę . Wtuliłam się w ukochane ramiona po raz ostatni i zaczęłam płakać i biec, nic nie widziałam, odwróciłam się tylko, jak M. otarł policzki i wchodził do swojego budynku, gdzie był pokój . Poszłam do autokaru i przez kolejne godziny w autobusie, samolocie i już w domu, nie mogłam uwierzyć, że M. nie jest już przy mnie i że znowu musi minąć tyle czasu, abym go znowu mogła zobaczyć ...

 

IMG_0343

 

Jedyną rzeczą, która dodała mi jakiejkolwiek siły, by znów tu powrócić była nadzieja, że znów się zobaczymy i że w przyszłości będziemy na zawsze razem i już nikt i nic nas nie rozdzieli :)

 

 

Komentarze (2)

Dodaj komentarz
  • lamalaa

    Znany scenariusz, chociaż my nie płakaliśmy, bo zgrywaliśmy twardzieli ;) Rozstania były najgorsze i zaczynałam się martwić tym już w połowie wyjazdu. Niestety tak to działało. Ale pomogła mi moja mama jednym tekstem, na który ja sama nie wpadłam i który od tamtego momentu sobie uporczywie powtarzałam: rozstaliście się, najgorsze już za Wami. I rzeczywiście tak było. Najgorzej w tym wszystkim było uścisnąć się po raz ostatni i odejść do bramki kontroli na lotnisku. Potem było już lepiej, bo wróciliśmy do standardowego etapu planowania kolejnego spotkania ;) Chociaż przyznam, że lot wolałam przesypiać w miarę możliwości. A ilekroć się budziłam, trochę nie chciało się żyć. Podziwiam Was, że tyle lat tak trwacie i radzę wziąć się mocno za wizę :)

  • wystawieninaprobe

    @lamalaa
    Cześć!
    Po prostu nie wierzę, jak się ludzie ściągją myślami! Już mam przygotowany nowy wpis właśnie na temat planów i wizy, gdzie również znajduje się wątek na temat Twojego cudownego bloga, który dostłownie ratuje nam życie w tej stutuacji!
    Dziękuję Ci bardzo za przemiły komentarz i pełne wsparcia słowa . Zgadzam się z Tobą w 100% i z Twoją Mamą, cóż jak na razie, taki nasz los, trzeba to przetrwać i tyle, miejmy nadzieję, że kolejne rozstania będą mniej płaczliwe, aż do tego wymarzonego dnia, kiedy to M. będzie mógł się przeprowadzić do Polski :)
    Dziękuję za wszelaką pomoc, aż nie jestem w stanie sobie wyobrazić, co bym bez Ciebie zrobiła . Życzę Wam dwojgu dużo szczęścia i miłości, od siebie, jak i jako wierna fanka bloga . Dodajecie nam siły i nadziei w tym ciężkim czasie :)

© Wystawieni Na Próbę
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci